Kredyt, a zabezpieczenie
z 15-01-2010 04:35

banner

Coraz częściej banki żądają przy udzielaniu kredytu hipotecznego jako jego zabezpieczenia ubezpieczenia na życie.

Człowiek zawsze kiedyś umrze, ale gdyby umarł lub zginął w nieszczęśliwym wypadku w trakcie spłacania kredytu, jego rodzina będzie dalej mieszkać w swoim własnym mieszkaniu lub domu bez groźby eksmisji lub konieczności spłacania kredytu przez spadkobierców, nieraz znajdujących się w pogorszonej sytuacji finansowej powstałej nagle po śmierci kredytobiorcy. Można nabyć polisę ubezpieczenia terminowego na życie lub sięgnąć po ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Pierwsze można porównać do ubezpieczenia auto casco, tzn. jeśli ubezpieczony umrze lub zginie w nieszczęśliwym wypadku, towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaci bankowi określoną sumę ubezpieczenia i na tym sprawa się kończy.

Jeśli nie umrze on w okresie ubezpieczenia, może mieć poczucie, że "dobrze ulokował swoje pieniądze w swój spokojny sen". Drugie natomiast jest inwestycją naturalnie nieco droższą od wcześniej wymienionej, ale działa też nieco inaczej niż pierwsza. Tutaj można zacząć od sumy ubezpieczenia maksymalnej, niezbędnej do pokrycia wysokości zaciągniętego kredytu, a z biegiem lat zmniejszać ją wraz ze zmniejszaniem się sumy należnej bankowi. W efekcie, ubezpieczenie to można potraktować dwojako, z jednej strony jako zabezpieczenie kredytu, a z drugiej jako budowanie kapitału na przyszłość, na "czarną godzinę".

W przypadku takiego ubezpieczenia od samego początku część zainwestowanych pieniędzy pokrywa ryzyko towarzystwa ubezpieczeniowego związane z wysoką sumą ubezpieczenia a pozostała część jest inwestowana w ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe, gdzie "pracuje" dla klienta. Jest ona pomnażana przez specjalistów i na końcu po spłaceniu kredytu jest wypłacona ubezpieczonemu klientowi. Jeżeli w trakcie okresu ubezpieczenia klient umrze, bez względu na rodzaj śmierci, bankowi, który jest w tym przypadku beneficjentem, wypłacona jest suma ubezpieczenia zawarta w polisie. Jeżeli natomiast suma ubezpieczenia byłaby większa od kwoty należnej bankowi, pozostałą część otrzyma rodzina ubezpieczonego. W praktyce spotkałem się z wielką nieświadomością i zarazem niefrasobliwością klientów, którzy zaciągając wieloletnie kredyty w bankach podchodzą do nich jakby to była przysłowiowa "bułka z masłem", jakby im nic w ich życiu nie mogło się złego przydarzyć, jakby mieli licencję na nieśmiertelność i bezwypadkowość.

Kierują się oni często ceną, nie biorąc pod uwagę tego, co daje im dany produkt. W banku usłyszeli, że jednym z warunków przyznania kredytu jest ubezpieczenie na życie, więc szukają najtańszego, traktując je jako zło konieczne lub godzą się na zaproponowane przez bank bez słowa komentarza. Najchętniej ubezpieczyliby się od śmierci w następstwie nieszczęśliwego wypadku, aby tylko oszukać bank, by tylko obniżyć koszty związane z "obowiązkowym" ubezpieczeniem a śmierć w następstwie nieszczęśliwego wypadku jest przecież ograniczoną formą śmierci, tym samym klienci chcą nieświadomie oszukać samych siebie i swoją rodzinę. Marek Zieleniewski Dyrektor Krajowy OVB Allfinanz, Wrocław

* Tekst opracowany w oparciu o portal http://www.gu.com.pl

Napisz pierwszy komentarz Czytaj Więcej

PDFDrukujEmail

Kontakt

DARMOWY KURS ABC BUDŻETU DOMOWEGO

andrzejflorek@andrzejflorek.pl:

andrzejflorek@andrzejflorek.pl: