Wyobraź sobie, że dobrze zarabiasz i jesteś jedynym żywicielem rodziny. Masz żonę i dziecko, bierzecie kredyt na swoje własne mieszkanie. Żyjecie sobie w szczęściu do momentu kiedy nagle coś Ci się stało. Żona, która wychowywała dzieciątko i tym samym ciężko pracowała - ale nie zarobkowo, nagle stoi zupełnie sama i bez środków do życia przed dylematem co zrobić.
O ile jakoś sobie być może poradzi z bieżącymi wydatkami na życie, to już spłata mieszkania jest dla niej nie do udźwignięcia finansowo. Sprzedaje mieszkanie, wynajmuje o wiele gorsze lokum i bardzo szybko musi podjąć pracę zarobkową kosztem czasu poświęconego dziecku. Wybacz tak czarny scenariusz, ale to może przytrafić się każdemu z nas i w każdym momencie. Chodziło mi o ukazanie, o ile większy ból i bezradność rodzi taka sytuacja. Oczywistym jest, że ból po stracie kogoś najbliższego jest nie do opisania i nie do zastąpienia żadnymi pieniędzmi, ale...Nie ciągnijmy dalej tego tematu - myślę i szczerze wierzę, że zrozumiałeś doskonale o czym mówię i gdy pomyślisz o tym raz - zawsze już będziesz (przynajmniej jeśli chodzi o zabezpieczenie Twojej rodziny) spał spokojnie.