|
Kiedy w Polsce doczekamy się wreszcie prawnego "nazwania" i uznania zawodu Doradcy finansowego? Marzę o tym od dawna.
Opowiem Wam o mojej przypadkowej rozmowie z pseudo doradcą finansowym. Skoro to osoba "po fachu" zagadnąłem ją o doświadczenia w tym zawodzie. Zaczęliśmy, a właściwie ja poruszyłem temat czym dokładnie zajmuje się ta osoba, ponieważ - jak wiemy - polskie prawo nie przewiduje póki co takiego zawodu, a więc doradcą finansowym może nazwać się niemal każdy, kto zajmuje się chociaż troszczekę "rzeczami" związanymi z pieniądzem. Okazało się, iż mój rozmówca sprzedaje (wciska?) tzw. "kredyty bez BIK'u". Przemyslenia na później. Rozmowa stoczyła się na zagadnienie wypłat. Wiadomo, że zwykle w tym biznesie jest to prowizja od sprzedanego produktu. Miałem przed sobą panią w średnim wieku bardzo pewną siebie. Pomyślałem sobie, że już nie jedno widziała - tym bardziej iż pochwaliła się kierowaniem przez siebie znaczną grupą współpracowników. Stwierdziłem, iż taki sposób zarabiania o ile jest sprawiedliwy, uczciwy i bardziej motywujący - w przypadku pracowników młodych i to właśnie w branży finansowej nie jest najlepszym rozwiązaniem. Dla kogo? Oczywiście dla klienta.
Uważam (pomimo iż sam tak zarabiam), że naprawdę to "delikatny" temat. Zwykle bowiem, nowy pracownik nie za bardzo wie co doradza/sprzedaje. Uczy się rynku, produktów itd. Często taki człowiek ma wielkie ambicje związane ze swoimi zarobkami. Co się dzieje kiedy połączy się brak doświadczenia i/lub wiedzy, system prowizyjny oraz marzenia o szybkim bogaceniu się? Ano zaczyna się sprzedawanie komuś (kto czegoś nie potrzebuje) produktu albo źle dobranego, albo zwyczajnie niekorzystnego w danej sytuacji dla klienta. Niestety człowiek taki wciska ludziom coś na czym ma największą prowizję - nie dbając o dobro swojego klienta, a także o swoją reputację.
Wracając do rozmowy - Pani zrobiła wielkie oczy - po czym stwierdziła, iż żeby zarobić trzeba sprzedawać. "Sama wciskam, bo z tego żyję" - i dalej - "jeżeli np. ktoś o coś nie pyta (odnośnie warunków umowy) - ja o tym nie mówię". Wierzcie mi, że moja reakcja była natychmiastowa. O czym tutaj rozmawiać z taką osobą. Takie osoby (a raczej ich postępowanie) trzeba niszczyć. Niestety w branży doradztwa finansowego bardzo dużo jest takich "chwastów", których należy zwalczać.
OK. to teraz wrócę do wątku z początku wpisu. Ubolewam nad tym, że w naszym kraju ciągle nie ma prawnie uznanego zawodu doradcy finansowego. Sprzedajesz kredyty - nazywasz siebie doradcą fiansowym, sprzedajesz ubezpieczenia - doradca finansowy (bo lepiej brzmi), polecasz lokaty i konta jednego tylko banku - również możesz się tak nazwać i nikt się nie może przyczepić. Sam niestety mam licencję ubezpieczeniową. Od dawna jednak marzę aby wreszcie się to skończyło - aby z uzyskaniem licencji doradcy finansowego wiązało się sporo zaangażowania i poświęcenia. Aby ludzie tacy jak moja rozmówczyni nigdy nie była w stanie zdać "ciężkiego" egzaminu państwowego przygotowanego np. przez KNF (Komisję Nadzoru Finansowego). Tacy ludzi - niestety - od dawna już psują opinię komuś takiemu jak ja - osobie, która ponad swoją wysokość prowizji przedkłada dobro klienta. Mam w zwyczaju podkreślać istotne punkty Ogólnych Warunków Umowy. Szczególnie te, codo których obawy mają moi klienci np. Kiedy będę mógł zrezygnować, co stanie się jak nie będę w stanie nadl wpłacać pieniędzy, Co w razie mojej śmierci, kiedy na tym na pewno nie stracę czy jakie są koszty danego produktu. Oczywiście, że jak ktoś słyszy, że jego inwestycja w funduszach inwestycyjnych powinna być kontynuowana przez dłuższy okres czasu, a w razie rezygnacji powiedzmy do 2 lat od zawarcia umowy - raczej napewno będzie strata itd. wtedy trudniej jest mu się na ten produkt zdecydować, a w konsekwesncji niektórzy rezygnują. Wolę jednak takąsytuację, niż polecić produkt nie mówiąc o nim wszystkiego i zarobić, po czym potem mieć zesputą opinię wśród ludzi.
Pamiętajcie - jeżeli ktoś nazywający siebie doradcą finansowym nie chce na któreś z waszych pytań odpowiedzieć, unika pytania, odpowiada pokrętnie i mało konkretnie - pożegnajcie się. Wierzcie mi, że wysłuchiwałem już sporo narzekań na "usługi" takich właśnie ludzi. Widziałem wiele produktów, które danyczłowiek ma, a - szczerze - nawet nie powinien, bo korzyści to on nie będzie miał żadnych itd. itd. Czym bardziej będziecie ostrożni, radykalni i konkretni tym większa szansa, że szybko poznacie się na osobie niekompetentnej - czego i Wam i sobie życzę.
Zachęcam do komentarzy i opowiadania swoich historii związanych z doradcami finansowymi. |